ziemny blog

Twój nowy blog

dzisiaj ulepiłam bałwaniastą babę ze śniegu. odtańczyłam wokół niej magiczno-rytualny taniec „UUUUAAAAAAAAAAAAAA JESTEM ŚNIEGOWA BABAAA!!!” i było super. marzenie spełnione! :D

gdy zapada noc na rozgwieżdżonym niebie
nieruchomo i nieprzerwanie oświeca mnie
uśmiech niewidzialnego księżycowego kota!

wiosna zapachem wsiąka w moje włosy
ciepło ciała ją wydobywa.. wydobywa..
taniec wiosny i mój – wśród przebiśniegów

pomiędzy rozsuwającymi się chmurami
- owal Słońca białe kółko
źródło zieleni tego świata

wieczór

1 komentarz

spojrzenie w wieczór
na zachodzie jasne niebo – ciemne chmury
na wschodzie – ciemne niebo
szara mysz
kłębi się nad głowami wszystkich ziemskich istot
puszy kłębiastą sierść na wietrze

zobaczcie TU
i TU też

KONIECZNIE!! :D

zima

1 komentarz

wszystko przycichło
śnieg przygłuszył
falujące gałęzie drzew

biały wiatr głaszcze
zimną szybę z góry
ja z dołu – chucham

estoński kompozytor, komponuje inspirowany trajektoriami ruchów planet w układzie słonecznym, wykorzystuje skalę pentatoniczną, taką jak japońską Kumayoshi, składającą się z nut C#, D, F#, G# i A.

wszechświat = muzyka
ale od czego się zaczęło…… od tego, że razem z chórem, do którego
się w
czwartek dostałam, pojechałam w sobotę na 3dniowy warsztat, uczyć
się.
nuty mi pląsały jak głodne pchły pierwszego dnia, kolejne były już
mniej
uciążliwe (dni i nuty tymsamym też). drugiego dnia wieczorem
zaśpiewaliśmy
Sisask’a: II Omnis Una. w sieci znalazłam to TU. wystarczy ściągnąc pierwszą
część (pierwszą linkę). utwór drugi. włosy stają dęba gdzie mogą.

przy
okazji posłuchałam innych utworów z tego koncertu „Gloria Patri”
Sisask’a i
…. i jak tylko dźwięk dotyka ciała, to dzieje się coś
niesamowitego. chcę się
tym z Wami podzielić. dlatego ciskajcie tego
linka i głośniki na czad!

bum bum bum bum bum bum bum
krople wody zatrzymane
szybą tuż nad moją suchą głową

gdzieś bardzo daleko, za siedmioma górami,

za siedmioma rzekami żyli sobie pan Jan i pani Małgorzata…

bardzo lubili oglądać owce….czasami pokazywano owce

w takiej odległej zagrodzie….tylko nie wiadomo

właściwie kiedy miały być te pokazy….czasami były a czasami

nie….owce były czarne i czerwone….pan Jan i pani

Małgorzata bardzo lubili czerwone owce a nienawidzili czarnych…

pewnego razu wybrali się oni w daleką podróż: byc może zobaczą

jakieś owieczki….po długiej podróży dotarli do odległej

zagrody i stanęli przed wrotami….wrota były zamknięte….

a oni czekali i czekali aż się wrota otworzą…i nie mogli się
doczekać….wrota były cały czas zamknięte a oni byli

coraz bardziej zmęczeni…w końcu dali za wygraną i wrócili do domu…

jaki fatalny i okropny dzień…tyle wysiłku na nic….nie

zobaczyli żadnej owieczki….jaki ten świat jest czasami okropny

i zły….pan Jan i pani Małgorzata wrócili niezadowoleni do domu….

dlaczego nie chciano pokazać im owieczek….

tak okropny, zły i niesprawiedliwy świat…

no cóż, przynajmniej nie pokazano im czarnej owieczki……

świat nie jest do końca taki zły…….

dobranoc dorośli…dobranoc dzieci…

autor: md

źródło oryginału TU
poprawki ortograficzne moje.


  • RSS