no! przełamałam impas i zdobyłam skierowanie na szczepienia, po czym się zapisałam. telefon do pani ubezpieczyciel również wykonałam i już wszystko wiem. ubezpieczenie zdrowotne na 4 miesiące podróży wyniesie mnie około 420pln – czyli wychodzi po ponad stówce za miesiąc. za to jakiekolwiek wydatki związane ze zdrowiem będą mi zwrócone pod warunkiem pokazania dowodu zapłaty (po upewnieniu się, wiem, że jako dowód przyjmowana jest nawet wypisana ręcznie kartka z danymi „za co, komu, kto, kiedy i za ile” – i takie zapewne będą najczęściej, bo po doświadczeniach z indyjskimi aptekami i lekarzami wiem, że rzadko kiedy widzi się coś takiego, jak rachunek).

tymczasem parę przydatnych info dla sióstr i brac podróżników, chętnych na podobną trasę:
- korzystam z pomocy grupy Tajlandia / Azja Pol.-Wsch. na portalu goldenline, bardzo sympatyczni i uczynni ludzie ;)
- zaglądam na mandalay – serwis interaktywny wypełniający się komentarzami żywych podróżników, komentujących oraz oceniających konkretne lokalizacje. poza tym b fajna szata graficzna
- „Polak za granicą” ministerstwa spraw zagranicznych. pewne konkrety o wizach, szczepieniach oraz sytuacji politycznej krajów, do których polski turysta się wybiera. polecam.
- mapy Azji, obecne oraz dawne
- Azji zdjęcia Johna McDermott’a, coś przepięknego!
- The Travel Doctor – kompendium wiedzy o wszystkich świństwach, jakie mogą mnie dopaść, gdy nie będę dostatecznie na nie uważać, źródło mojej paniki oraz czasowej paranoi. mimo to polecam ;)

to może na tym zakończę linkowisko.. ;)

wczytuję się w książkę o Tajlandii („Tajlandia” National Geographic) i zauważam, że im więcej wiem o tym kraju, tym bardziej mnie on ciekawi i wciąga. zarysowuje się z tych opisów charakter tamtejszych ludzi, ich kultury oraz terenu, na którym żyją. pewnie te wyobrażenia padną plackiem w obliczu realnych Tajów w listopadzie, ale tak czy siak wiedza o ich historii zarysowuje kontekst, w którym to społeczeństwo rozwijało się, przekształcało i udoskonalało swoje przymioty (np. ewolucja stylu sztuki tajskiej). mam nadzieję, że dzięki temu czytaniu moje notki z wyjazdu będą bogatsze w informacje i szerzej ukazujące realia życia tam oraz różnice między nami, a nimi.

swoją drogą, mniej-więcej tak zamierzam wyglądać w czasie wyjazdu i po nim:
zdowa Olga na wyjeździe i po :)
zdrowa, uśmiechnięta i z dobrym drinkiem pod ręką ;)

a oto autoportret Maćka:

Maciek by himself
słodkie, prawda..

tymczasem jeszcze raz zachęcam do wpisywania się na listę prezentów z wyjazdu, która jest dostępna pod tą notką w komentarzach