ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2008

no! przełamałam impas i zdobyłam skierowanie na szczepienia, po czym się zapisałam. telefon do pani ubezpieczyciel również wykonałam i już wszystko wiem. ubezpieczenie zdrowotne na 4 miesiące podróży wyniesie mnie około 420pln – czyli wychodzi po ponad stówce za miesiąc. za to jakiekolwiek wydatki związane ze zdrowiem będą mi zwrócone pod warunkiem pokazania dowodu zapłaty (po upewnieniu się, wiem, że jako dowód przyjmowana jest nawet wypisana ręcznie kartka z danymi „za co, komu, kto, kiedy i za ile” – i takie zapewne będą najczęściej, bo po doświadczeniach z indyjskimi aptekami i lekarzami wiem, że rzadko kiedy widzi się coś takiego, jak rachunek).

tymczasem parę przydatnych info dla sióstr i brac podróżników, chętnych na podobną trasę:
- korzystam z pomocy grupy Tajlandia / Azja Pol.-Wsch. na portalu goldenline, bardzo sympatyczni i uczynni ludzie ;)
- zaglądam na mandalay – serwis interaktywny wypełniający się komentarzami żywych podróżników, komentujących oraz oceniających konkretne lokalizacje. poza tym b fajna szata graficzna
- „Polak za granicą” ministerstwa spraw zagranicznych. pewne konkrety o wizach, szczepieniach oraz sytuacji politycznej krajów, do których polski turysta się wybiera. polecam.
- mapy Azji, obecne oraz dawne
- Azji zdjęcia Johna McDermott’a, coś przepięknego!
- The Travel Doctor – kompendium wiedzy o wszystkich świństwach, jakie mogą mnie dopaść, gdy nie będę dostatecznie na nie uważać, źródło mojej paniki oraz czasowej paranoi. mimo to polecam ;)

to może na tym zakończę linkowisko.. ;)

wczytuję się w książkę o Tajlandii („Tajlandia” National Geographic) i zauważam, że im więcej wiem o tym kraju, tym bardziej mnie on ciekawi i wciąga. zarysowuje się z tych opisów charakter tamtejszych ludzi, ich kultury oraz terenu, na którym żyją. pewnie te wyobrażenia padną plackiem w obliczu realnych Tajów w listopadzie, ale tak czy siak wiedza o ich historii zarysowuje kontekst, w którym to społeczeństwo rozwijało się, przekształcało i udoskonalało swoje przymioty (np. ewolucja stylu sztuki tajskiej). mam nadzieję, że dzięki temu czytaniu moje notki z wyjazdu będą bogatsze w informacje i szerzej ukazujące realia życia tam oraz różnice między nami, a nimi.

swoją drogą, mniej-więcej tak zamierzam wyglądać w czasie wyjazdu i po nim:
zdowa Olga na wyjeździe i po :)
zdrowa, uśmiechnięta i z dobrym drinkiem pod ręką ;)

a oto autoportret Maćka:

Maciek by himself
słodkie, prawda..

tymczasem jeszcze raz zachęcam do wpisywania się na listę prezentów z wyjazdu, która jest dostępna pod tą notką w komentarzach

w mojej wyobraźni perspektywa wyjazdu na 4 miesiące w połowie listopada zaczyna swędzieć. oznacza to tyle, że myślę o tym co raz poważniej. już teraz przeżywam tę podróż, mimo, że tyłek mam usadowiony wygodnie na stołku, na 6. piętrze bloku na warszawskich bielanach. pisałam o tym TUTAJ. pojawiło się parę modyfikacji planu. z trasy wypada Birma, z racji poważnie zwiększonego ryzyka epidemii różnej maści po katastrofie naturalnej. szkoda, bo piękny kraj..

tych parę głównych refleksji, to: troska o zdrowie (już mi przechodzi atak paniki), ciekawość (ciekawe, co tam jest…), a co będzie i jak to będzie gdy.. (gdy skończę 25 lat otoczona mnóstwem np. tajów zamiast polaków?; gdy Boże Narodzenie spędzę tylko z Maćkiem – i mnóstwem np. tajów; gdy będę składała 50. życzenia urodzinowe mojej mamie z np. Tajlandii). no no… :)

zatem.. generalnie wylatujemy 16 listopada z Warszawy do Bangkoku. powrót mamy wykupiony na 20 marca 2009 roku z Bangkoku. pieniądze na wyjazd są w trakcie gromadzenia się (i niech nikt nie mówi mi, że nigdzie nie wyjeżdża, bo go nie stać – trzeba CHCIEĆ i tyle, zrobić sobie magiczne ‚pstryk’ w głowie i zafiksować się na tej opcji, w której głowa jest pełna spełniających się marzeń, wołających o weryfikację ;P).

zbliża się więc listopad. otwieram listę niedrogich prezentów, proszę się wpisywać w komentarze (przy tych droższych sponsoring sam o siebie prosi). jeżeli ktoś nie jest pewien, to z chęcią przewiozę przez granicę zimnego, usmażonego w Bangkoku, przy ulicy, tajskiego robaka ;P (tak, naprawdę to zrobię).

teraz jest czas na pracę, porządną pracę. i porządną kasę. i piękne, Polskie lato oraz początek jesieni za jakiś czas.

dziś jest drugi lipca dwa tysiące ósmego roku.


  • RSS