ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2007

jako że siedzę od jakiegoś już czasu nad moją pracą magisterską, przerzucam sterty książek i stron internetowych w poszukiwaniu informacji na wyżej wspomniany temat. dziś natrafiłam na witrynę Principia Cybarnetica, na której niejaki Pan F. Heylighen w 2000 roku opisał zjawisko problemu świadomości osobowej.

zajmując się m.in. budową sztucznej inteligencji, cybernetycy są zmuszeni badać zjawisko świadomości. są to zwykle umysły ścisłe, odpadają więc wszelkie niewyraźne, „tajemnicze” źródła świadomości. TUTAJ znajduje się artykuł, do którego odnoszę się w notce.

cybernetycy ewolucyjni piszą też o poziomach świadomości, które nakładają się na siebie tworząc co raz to wyższe, bardziej złożone formy świadomości. rozwinę ich schodkowy opis. kolejność wygląda następująco:
1. najbardziej prymitywne jest Doznanie: następuje reakcja zgodna z „celem systemu”, czyli uwarunkowanymi preferencjami (nie uświadomionymi na tym poziomie) i doznanie kolejnego bodźca, który nastąpił po tej reakcji.
2. w wyniku tego rodzi się Świadomość podstawowa. różne doznania gromadzą się w reprezentację generalnej sytuacji, a różne cele systemu gromadzą się w generalną reprezentację celów. czyli: nagromadzenie ilości doznań, skonfrontowane z wielością celów, utworzenie się reprezentacji, organizacja ich w pamięci (z perspektywą czasową). wytwarza się generalny stan umysłu oparty na dynamicznej reprezentacji celów.
3. Doświadczenie – system uczy się na podstawie dynamiki doznania-cele. adaptuje się do zmieniających się warunków. ponieważ poszukuje najbardziej efektywnej reakcji, reaguje czasami różnie na ten sam bodziec. w związku z indywidualnymi doświadczeniami rozwija się indywidualny charakter, punkt widzenia.
4. Samoświadomość rozwija się na poziomie, na którym wytworzyła się zdolność myślenia symbolicznego, wytworzona przez zbiór skojarzeń. zaczyna się analiza własnych doświadczeń, doświadczanie swoich własnych reakcji z metapozycji – samemu identfikując się z obserwatorem. pojawia się zdolność dysocjacji i identyfikacji z innymi obiektami, oraz stawiania się w różnych sytuacjach.
5. Doświadczenie indywidualne – coś, co cybernetycy opisują jako element, który posiadają ludzie, a nie posiadają go roboty. mogę to nazwać pewnością swojego istnienia, chociaż nie wykluczam że jest coś jeszcze na tym poziomie, czego nie opisałam ;). być może poczucie istnienia duszy osobowej?

generalnie cybernetycy postulują podejście relacyjne – to znaczy zwracanie uwagi na relacje elementów i ich dynamikę, a nie na materię samą w sobie (np. nie radzą szukać źródła świadomości w jakiejś konkretnej części mięsa mózgu).

a teraz porównajmy to do psychologii buddyjskiej! :))
Budda swego czasu (jakieś 2,5 tys. lat temu) opowiadał o pięciu skandach. Pięć Nagromadzeń (skandy) opisuje całą złożoność aspektów, które stanowią o osobowości. więcej TUTAJ
1. Skanda formy – tutaj mieszczą się sprawy postrzegania zmysłowego oraz postrzegania wyobrażeń zrodzonych w umyśle
2. Skanda uczuć – doświadczanie albo przeżywanie oraz ich odczuwanie
3. Skanda rozróżniania – wartościowanie
4. Skanda umyslowych czynników – chodzi o stany umysłu
5. Skanda świadomości – rozpoznawanie i świadomość umysłu.

nie znam się za bardzo na buddyjskiej psychologii, moje aspiracje jeszcze się nie zrealizowały, jednak z chęcią przytaczam to porównanie. różnice kulturowe (zachód – wschód) i motywacyjne (imitowanie człowieka przez robota i rozwój techniki – medytacja, refleksja nad istotą cierpienia) nie doprowadziły do istotnie odmiennych wniosków na temat natury ludzkiej świadomości indywidualnej. ciekawe są aspekty, które w każdym z podejść zaznaczają motywację badających. np. to, że wersja cybernetyków zakłada już z góry preferencje systemu (w końcu oni programują system na samym początku) a buddyjska dysponuje wersją raczej opisową na poziomie fenomenologicznym (w końcu nie zajmują się symulacjami układów złożonych tylko skupiają się na mechanizmie powstawania cierpienia).

w każdym razie, zainteresowanych tematem od strony neuropsychologicznej odsyłam do Damasio „Tajemnica świadomości” (2000 n.e.), a ciekawych buddyjskiej koncepcji świadomości odsyłam do Buddy (2500 p.n.e.).

Poczucie naszej własnej osobowej tożsamości jest, zatem, dokładnie takie samo jak inne spostrzeżenia identyczności (sameness) pośród otaczających nas zjawisk. Zawsze jest to wniosek oparty albo na podobieństwie pod jakimś fundamentalnym względem, albo na doświadczanej ciągłości porównywanych zjawisk.
William James „Principles of Psychology” (1890)

gdy nie jest odczuwane ani podobieństwo, ani ciągłość, poczucie osobowej tożsamości całkiem znika. obie te rzeczy – ciągłość i podobieństwo – opierają się na istnieniu pamięci. gdy jest pamięć, mogę też pamiętać przeszłość: tworzy się czas. poprzez porównywanie tworzą się skojarzenia.

pamięć organizuje doświadczenia – czyje? w pamięci tworzy się ciągłość i podobieństwo doświadczeń, skutkujące wrażeniem istniejącego jako odrębny byt JA, czyli Olgi. :)

czy istnieje ja, Olga, poza czasem? myślę, że poza czasem nie jest to już istotne. poza czasem – czyli poza podziałem na wiele elementów – istnieje tylko to, co istnieje, jednak bez żadnej etykiety odróżniającej. nie mówię, że wszystko jest takie samo, bo nie jest (skład Olgi ten sam, ale już nie a etykietki), ale i to traci na znaczeniu co jakie jest i czym się od czego różni. to już umysł porównujący, pamiętający. umysł tworzący tożsamość, pamiętający kim jest.

od tego momentu, od momentu, gdy Olga pamięta Olgę (to Olga ją pamięta??), następuje wybitna emergencja kolejnych zjawisk. następują preferencje, kolejne grupy identyfikacji, powstają wojny, miłości romantyczne, depresja i przebudzenie.

no dobra, ale jak to się ma konkretnie do tego, że teraz żyję tutaj? otóż ma się tak, że z tą świadomością prawdopodobnie łatwiej mi będzie nie ranić siebie i innych. dlaczego? bo widzę iluzję mojego oddzielenia.

wychodzi na to, że gdy będę pamiętać (używać pamięci osadzonej w czasie, tworzącej świadomość) o tym, że w rzeczywistości pamięć jest iluzją tworzącą kolejne iluzje ze zlepków pędzących energii i nazywających je w relacjach i skojarzeniach, to wtedy zniknie cierpienie. to się nazywa akcja „zastrzelił się własną bronią”.


  • RSS