wczoraj w oknie mojego sąsiada pojawił się pingwin. wywołało to falę śmiechów-chichów w domu. pingwin w dodatku niepokoi domowników swym tajemniczym obliczem, ponieważ coponiektórzy nie są pewni tego, czy pingwin faktycznie jest pingwinem. w końcu dzieli nas od tego tajemniczego stworzenia jakieś 15 metrów. jednak od momentu, gdy moja młodsza siostra stwierdziła, że pingwin jednak JEST pingwinem, to pingwin został pingwinem.

zastanawialiśmy się nad powodem, dla którego pojawił się on w oknie. pierwsza hipoteza brzmiała: żeby odstraszać gołębie. być może jest to jego pobocznym zadaniem, które wykonuje przy okazji, ale wnikliwe umysły postanowiły spenetrować sprawę głębiej.. i pojawiła się druga hipoteza: pingwin stoi w oknie po to, żeby się ochłodziło.

komentując hipotezę drugą: od wieków szamani różnych kultur (lub jak kto chce czarownicy i wieszcze) zaklinali lub wróżyli to chmury, to słońce, to urodzaj, to suszę, to powódź, to burze.. moja refleksja prowadzi ku temu, że ów pingwin w oknie ma na celu zapoczątkowanie wypełniania zasady synchroniczności, lub też Duch pingwina rodem z Antarktydy nakłania Ducha upalnego Międzylesia by powietrze nad lasami i kamienicami zamiast nabrzmiewać falami gorąca, zaczęło rzeźko podrygiwać z sobie tylko znanych powodów. zatem..

chcąc wesprzeć szamańską inicjatywę sąsiedztwa, wzywam Wszystkich, którym do zmiany pogody spieszniej niż leniwiej, by

POSTAWIĆ W OKNIE PINGWINA

(forma dowolna, może być pluszowy, narysowany, ulepiony z modeliny..)

sama jużem to uczyniła :) i działa!