ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

:)
słucham sobie nagrań śpiewaczek wiejskich. tak sobie śpiwajo, po swojemu, kto ma głos taki to tak śpiewa, kto przeżywa tak to tak przeżywa. nikto się jakoś szczególnie nie wysila, nie kontroluje czy ładnie, a dźwięki same wychodzą jak trza. jest piosenka, piosenka to piosenka i się śpiewa. super!
co super? lekkość! naturalność. mam swoje doświadczenia, kiedy to wysilałam się, próbowałam a tak a siak i tu cisnęłam się tak a potem próbowałam inaczej. to też potrzebne było – bez tego nie doszłabym do tego, że jak zapomnę żeby się starać, to samo wychodzi. i kończy się to śpiewem takim, jaki jest śpiew bez przeszkód. śpiewem! :D

i to samo tyczy się życia :)

Pewna kobieta (linka jak naciśniesz) w Kambodży została złapana, gdy wynurzyła się z dżungli, by wziąć trochę ryżu. była naga, chuda i zachowywała się jak małpa. okazuje się, że nie potrafi porozumiewać się w języku ludzi tam zamieszkałych, a jedynie komunikuje się gestami i daje sygnały jak zwierzę. prawdopodobnie jest to zaginiona 19 lat temu dziewczynka. lokalny policjant rozpoznał w niej swoją córkę i odbywają się testy dna. kobietę trzymają w mieszkaniu, już przynajmniej raz chciała uciec do dżungli po zrzuceniu z siebie ubrań.

ja osobiście postuluję: dajcie sobie spokój z rozpoznawaniem, skoro nie ma ochoty być z ludźmi, to po co ją zmuszać? człowieka nie wychowanego za dzieciństwa w kulturze ludzkiej nie da się jej nauczyć jako dorosłego. domyślać się mogę, że będzie ona wśród ludzi cierpieć. jestem ciekawa, jak potoczy się ten wątek życia. mam tylko nadzieję, że nie będą sobie i jej kitu wciskać i na siłę próbować zrobić z niej ‚kobietę’ albo zabawkę na pokaz. niech miłość zwycięży.

korekta indyjskiego tekstu z bloga poczyniona. jeszcze tylko szczegóły, takie jak: tytuł, okładka i poprawienie pisowni nazw. ;) (help!)
nie wiem czy to w związku z książką (ale chyba nie, bo inni współ-podróżnicy też to mają) tęsknię tam. mimo wycierpianych dni i nocy z powodu rozwolnienia, ciągłego bycia zaczepianą, obrzydliwego jedzenia i innych takich – tęsknię do Indii! dziwne, jak co jakiś czas nachodzi mnie nagle w jakimś tramwaju albo przy komputerze zasrany sentyment. przyłapuję się na klikaniu w odnośniki prowadzące do filmików, zdjęć, wiadomości stamtąd.. wzrokiem szukam książek w księgarniach, sięgam po albumy.. jak stara miłość, która nie rdzewieje lecz nadal się kręci jak naoliwione koło.
nie jestem pewna, bo się zastanawiam, czy to jest tęsknota do miejsca, czy do podróży. mogłabym pojechać gdzieś indziej, nawet mnie ciągnie! ale to, co o podróży przypomina, to właśnie Indie.

co dalej? może Bułgaria, może norweskie fiordy, może jakiś szlak pielgrzymi. może impuls. a może Indie – ale nie „znowu” Indie. bo chyba znowu się nie da. da się tylko na nowo.

hohoho :) kolejna rocznica.

w związku z tym mała reflexyja

stwierdzam, że gratulacje i życzenia, wraz z podziękowaniami, należą się mojej mamie za to, że mnie urodziła! :) i podzięka dla wszystkich tych, którzy mnie wspierali i wspierają swoją miłością.

i pamięć.. o tym, że oto ja zostałam zrodzona z człowieka, że nie wzięłam się znikąd, ale z konkretnego łona i czyjejś miłości.

ludzie powszechnie składają sobie życzenia urodzinowe. to mniej-więcej odzwierciedla ludzki stosunek do swojego jestestwa. skierowanie ku sobie (ja, mi, moje, mnie!) bez pamięci o matkach, o źródłach, o akcie oddania i tym, że nie są swoimi własnymi stwórcami i nie władają światem, ale że to świat ich zrodził, że świat jest tajemnicą. ludzie dążą do władzy, upatrując w tym spełnienie pragnień, poczucie kontroli, boskość. gówno prawda drodzy ludzie :) podziękujcie lepiej swoim matkom, miłości i tajemnicy. i słuchajcie, słuchajcie.

..to miejsce, na którym starałam i starałam się skupić w medytacji, ach jak się starałam! trzy palce pod pępkiem – w tej właśnie od niego odległości – mieści się, wg opisów, punkt równowagi ciała. próbuję próbuję.. dochodziłam już do wniosku, że nie mam punktu równowagi ciała ;) gdy po bardzo długim czasie bezowocnej męki skupiania się na nieistniejącym dla mnie punkcie, zarzuciłam tę aktywność w cholerę i pozwoliłam sobie odczuć jak opada ciężar i spoczywa.. trochę niżej i bliżej kręgosłupa, niż poszukiwane „trzy palce pod pępkiem”.

- co to jest Budda?
- trzy palce pod pępkiem!
;)


  • RSS