ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

otóż raz na jakiś czas warto przywalić się znienacka ogromną ilością trudnej mozolnej roboty. dlaczego znienacka? dlatego, że jeśli wie się o tym wcześniej, to już się przepadło w odmętach wątpliwości, lenistwa i niemogiejstwa. dlaczego dużą ilością? dlatego, że gdyby było tego mało, nie było by szansy na doświadczenie tak intensywnego i długiego przeciążenia umysłowego, które pod koniec daje już tylko wytchnienie i swoisty mózgowo-myślowy reset. ‚były problemy – nie ma, nie obchodzą mnie już. mam tamto z głowy i nic mnie nie ruszy, mam wszystko gdzieś i jest mi dobrze. przeżyłam i to się liczy.’ podobne odczucia pojawiają się zapewne u osób, które z innych względów doświadczyły czegoś ciężkiego i trudnego i przez to szczęśliwie przeszły, o np. choroby jakiejś. doświadczenie hardcore’u, jeśli się odpuści spięcie i wciśnie gaz do dechy swoim tempem, zaangażuje umysł i resztę okiełzna by nie przeszkadzała, daje zwiększenie prawdopodobieństwa odczucia flow’u, przepływu. skupienie na jednej rzeczy, trudniejszej niż wydaje się że się da zrobić, angażującej i porządkującej. mozolność dodaje temu rys przeżycia charakterystycznego dla zen w chwilach, gdy się styka sam na sam z mozołem własnego umysłu i wewnętrznego zmęczenia. jak się to przejdzie, przetrwa, doświadczy, to dalej kawałek drogi prostej.
a potem – zobaczymy :)

przejadłam się słowami o ciszy
niedobrze się zrobiło oj
nienazwane nazywałam za często
i przyszło niebo i nad głową burzę
wiatr a ja myślę że pusta a tu nawet
kropla się nie zmieści bo się przelewam
i zanim zmokłam to mokra byłam
ciężka nasączona gąbka i deszcze
nie mieściły się nowe łzy zachwytu
niedobrze się zrobiło oj
że aż się smutek wylewał i serce grzmiło
dajcie świeżej wody dajcie
wylej się dzbanie wylej
hej!

:) bilet na samolot do Indii już kupiony.
szczepienia w tym tygodniu, karta zniżkowa oraz wiza też. ten wyjazd jest dla mnie na razie jak podróż w stronę dżungli, w której jest tajemnica. już teraz trwa, wewnątrz słyszę szelest liści i pohukiwania ptaków, wyczuwam niedostrzegalne wzrokiem poruszenie – gdy się zbliżę i zagłębię, odkryję tam wulkan życia. ta tajemnica nie jest na zewnątrz ani wewnątrz mnie, ona jest wszędzie. jest – i to tworzy z życia niewyczerpane źródło.

do wyjazdu jeszcze hoho, ‚dopiero’ 31 lipca tuż przed północą moje stopy staną na ziemi w Delhi. pierwszy lot samolotem :) będę wyżej niż Mount Everest ;)

jeśli Ktoś, Kto czyta ten tekst, wie że warto odwiedzić jakieś miejsce w Indiach (jedziemy głównie na południe), to proszę o info :)

ah no i oswajam się już z zaakceptowaniem przesłania powiedzenia „India is half the magic, half the shit” ;) miejmy nadzieję że tego pierwszego będzie o wiele więcej

prawda

1 komentarz

to jest prawda
moja wyciągnięta dłoń
dźwigająca powietrze

powieki coraz cięższe
ciemność nocy wzywa
by w nią spojrzeć

w dodatku przypomniała, że qska^ nie zniknęła i nadal w kozicy siedzi, tyle, że ciszej. wujenka przypomniała że qska^ nie ryba i głos ma. a kozica zdała sobie sprawę że jest qską^ i że to super :) a rogi mamy wspólne

pamiętając te wieczory przywołała duchy
na swoje prawdziwe ciało pokryte tkanką wyobrażeń
nałożyła dymną suknię ze wspomnień
przez głowę
teraz w niej zatańczy

fala podchodzi pod niebo
niebo wchodzi w wodę
wiatr porusza wodą
woda popycha wiatr

wdech
wydech

..

Brak komentarzy

tylko z lęku serce pęka
puk puk puk puk
na niebiesko i sucho w bezchmurne niebo
czerwone gołębie
wokół świetlistości krążą z promieniami
i spadają na ziemię zieleniąc liście
pachnąc bzem na wiosnę
wirujące ogniwa oddechu
między niebem a ziemią
między ziemią a niebem
w krwioobiegu marzeń wzdychają
wszystkie krople mojej krwi
to wniebowstąpienie

11 dni nieobecności w międzyleskim domu zaowocowało. gdy wróciłam, ręce na klawiaturze układały się niezdarnie, za to nogi umocnione górami odpoczywały przy krześle. tym razem Wrocław pokazał się od strony kościołów, katedr, poczuć, bałkańskiego wielogłosu, taniego wyżywienia i szwędania się w deszczu. znalazłam się we Wrocławiu na nowo, a potem w Karkonoszach.
tyle jeśli idzie o prozę. teraz czas na zgeneralizowaną poezję życia codziennego.

w tym miejscu jest takie miejsce
które w tobie jest tym miejscem
które czujesz i wiesz że to miejsce
jest tym miejscem i to miejsce
nie jest już tamtym


  • RSS