ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

wiosna

2 komentarzy

a moja głowa
wypuszcza strąki włosów
kiedy zakwitnę ?

..kwiatki do różnych doniczek, cytryna przygotowuje się do kwitnięcia a ziemniak i cebula na parapecie łapią co raz częstsze i gorętsze promyki. fajnie jest :)

informacja dodatkowa – drodzy Warszawiacy! uważajcie na ulicach bo rozpoczęłam jazdy szkoleniowe (czerwonym samochodem) ;) fajnie jest :)

chyba zima zaczęła odpuszczać po pożegnaniu Marzanny, chociaż w lesie nadal grudy ciężkiego śniegu leżą i powoli topnieją. fajnie jest :)

TUTAJ jest zajawka artykułu o wiosce kobiet założonej przez maltretowane kobiety w Afryce. informacja związana z istnieniem takiej wioski, takiej inicjatywy, jest dla mnie pełna nadzieji i siły – tego co pozwala tym kobietom właśnie na przetrwanie a przede wszystkim dążenie do urzeczywistnienia wartości i zasad takich jak szacunek czy troska. to przykre i straszne, że nie znalazły one wsparcia w mężczyznach, którzy je krzywdzili. zrodziło się w mojej głowie skojarzenie dotyczące podobnych zgrupowań u nas w Polsce np. przez to że kobiety zaczęły interesować się tzw. „kręgami kobiet”, sam akt realizacji tego impulsu pragnienia czegoś dobrego i dobrego życia zachwyca i jest naprawdę wspaniały. oczywiście, możemy gdybać, że gdy wioska się rozrośnie, to zaczną istnieć większe spory, że w naturze ludzkiej jest agresja, ale – to nie znaczy że musi być, to znaczy że mamy możliwość bycia agresywnymi i krzywdzenia, tak jak nóż może służyć do mordu albo do krojenia żywności czy też rzeźbienia. mam nadzieję że więcej ludzi na Ziemi zdecyduje by to oni rządzili tym nożem który mają w ręku, a nie nóż rządził nimi, co jest katastrofalne w skutkach.
wspieram te kobiety i też dzięki nim sama się raduję bardziej :)

2 cosie

1 komentarz

do linek dziś w nocy dodaję 2oje postaci:
Krzysztof Pieczyński i Rabindranath Tagore. obaj .. i tutaj słów mi braknie i może dlatego tyle słów w ich twórczości powstało, i może dlatego ja piszę tę nieuchwytność co we mnie żyje
w każdym razie, miłego czytania :) linki umieszczam w ‚sąsiadach’

bez miłości
ten wiersz
by nie powstał

nie mów mi
nie mów
możesz co najwyżej napomknąć
o tym co nazywamy
miłością

nie kończącą się studnią
niewysławialności

stoi w tramwaju dziś jakiś człowiek śmierdzący tak że niedobrze się robi. słyszę Ja tutaj do nikogo nie mówię, tok sobie tylkoo sam do siebie.. gadam. potem siada sobie na schodach (to nowoczesny rodzaj tramwaju, ten niskopodłogowy). gdy zwalnia się miejsce na fotelu, zajmuje je. kobieta siedząca za mną powstrzymuje się od odruchu wymiotnego w reakcji na falę smrodu. mężczyzna zapala papierosa. na przystanku drzwi otwierają się i młoda kobieta rzuca mu na odchodnym W tramwaju się nie pali. na to słyszę słowa refleksji palącego śmierdzącego mężczyzny W tramwaju się nie pali.. .. W tramwaju się bali.. he.

byle by wytrzymać ten smród i ogólnopanujące napięcie („byle by niczego ode mnie nie chciał i najszybciej sobie poszedł”), a czasem takie perełki psychologiczne można wyłowić :) po wyjściu z tramwaju z przyjemnością uległam wentylacji przez mknący po ulicy grochowskiej wiatr. mężczyzna o którym jest ta notka wywołał we mnie (oprócz naturalnego obrzydzenia fizycznego) ciekawość i podziw w związku z jego charakterystyczną błyskotliwością i iście szamańską umiejętnością wyławiania niewypowiedzianych, a krążących w polu społeczeństwa, tendencji i myśli.

zapędził mnie ostatnio ciepły halny do Białki Tatrzańskiej. nauczyłam się uzyskiwać radość z kręcenia ;) polecam carvingi (takie narty, krótsze i bardziej wytaliowane, zwrotniejsze, trudno na nich pojechać dłużej prosto bo same kręcą). szaleństwo!! :D

poza tym malarstwo wciąga co raz bardziej, tak jak kiedyś nie wciągało to teraz ciekawi i interesuje, żeby podejść bliżej, popatrzeć na technikę.. kiedyś miałam takie myśli, że ci ludzie co malują i pokazują swoje obrazy, to są jacyś wyjątkowi i umieją malować. jakiś tam czas temu wzięłam pędzel do ręki i namalowałam pierwszy obraz (nie licząc 2 które spłodziłam kiedyś na plenerze malarskim). smagana wiatrem wątpliwości, zaczęłam na nie się uodporniać. podoba misię malowanie i rysowanie. a i przekonanie o niezwykłości malarzy trochę wyblakło – każdy malarz jest dla mnie zwykły-niezwykły :) i już ich rozumiem, po swojemu ale z serca :) resztkę wątpliwości wykorzystuję do innowacji, jak dobrze idzie, bo przeciętnie to trochę po sobie jadę ;)

kolejny kierunek na róży wiatrów to naukowe podejście do pracy z procesem. tutaj motywacja z lekka siada ale może nadchodzący hardcore pracy magisterskiej kopnie mnie w tył i się zmobilizuuuuuujęęęę.. jakby co zapraszam chętnych do współpracy :)

kolejna rzecz która jakoś spaja wszystko co do tej pory – improwizacja. w wydaniu trochę teatralnym przydarzy się na warsztatach na które się zapisałam. nieubłagalnie czeka mnie spontana, trochę się boję, jeszcze się okaże że się zaskoczę i co ja wtedy ze sobą zrobię? improwizacja zastąpi na chwilę integrację, jeszcze bardziej się zmienię, tyle możliwości ‚utraty’ która prowadzi do klinicznej depresji, :)))) no nie mogę się doczekać :D

pozdrawiam ciepło jak ten górski halny, który, wg góralki Budzowej, zapowiada gruntowną zmianę pogody za max 3 dni. może jakieś wiosenne ciepełko przywieje kto wie :) na rower w każdym razie jeszcze za wcześnie ale za to „Słoneczniki” VanGogh’a może się uda wreszcie namalować, skoro wewnętrzny krytyk na chwilę zamilkł?

Pożegnanie z psem

Na szept mój wielki łeb się poruszył.
No cóż, mój drogi – bieda.
Przykro mi bardzo, ale brak funduszów.
Trzeba cię sprzedać.
Już nie będę pod przewodem twoich czujnych uszu
Brnął w puszcz matecznikach, wykrotach.
Nie będzie już puszczy,
Będzie park Jordana – pełen błota.
Ach, jakie ty miałeś skoki i szusy,
Jak szczałeś z łapy triumfalnym zadarciem,
Wiatr płoszyłeś ogona białym pióropuszem.
Ale trudno, nie ma żarcia.
Ty dużo potrzebujesz, to wiadomo.
U mnie zawsze tragedia z groszem,
Zresztą straszny kłopot był w domu:
Już pożarłeś czterech listonoszy.
No chodź tu, chodź, jaki pobłysk wilczy
Czołga się ukradkiem w twoich ślepiach.
Gdyby moi przyjaciele umieli tak inteligentnie milczeć,
Toby było mi o wiele lepiej.
Idź już leżeć. Nie warto płakać.
W życiu gorsze udręki będą jeszcze.
Ja kochałem nie odkryte nasze szlaki
I zmierzwioną sierść pachnącą deszczem.

1955

..będę gadać o tulipanach, dzień taki nakłaniający w sumie. :)
lubię ich zapach, delikatny ale charakterystyczny. gdy jest ciepło, rozkwitają i pachną ostrzej, gdy jest zimno trzymają się długo i wydają się świeższe. skrzypią przecudnie gdy się ich dotyka i delikatnie porusza w dłoni. mają soczyste zielone łodygi i liście, płatki pełne soku i prężne pręciki okraszone pyłkiem żółtym jak słońce z dziecięcego obrazka. wokół środka, jak czarne wąsy, okręgiem zaznaczają się sterczące części kwiatostanu. lubię tulipany.

niech na zakończenie będzie tematyczne haiku – relacja z teraz

moje myśli
nasycone
zapachem tulipana


  • RSS