ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2006

..wolę cokolwiek innego. od tej zimy piszę już takie notki jak ta poprzednia. przemyślałam się mam dość, podszyte dziwnym smutkiem uczucie intelektualnej mdłości. bleee

WIOSNYYY!!!

Wiatr rozsiewa życie, niszczy góry – Ty jednak nie masz tyle czasu.

ano nie mam. za to mam mętlik w głowie :) to wylosowane ciasteczko przypomina jednak, że i mętlik przeminie, ze mną. wczoraj wyrwało misię, że gdyby ludzie mieli pełną świadomość swojej śmiertelności, to nie było by tyle zła. to dość kontrowersyjna myśl, ale jako że „kontrowersja to tylko porównanie między myślami” jak to w innym ciasteczku kiedyś chrupnęłam, to gdybym nie myślała, życie przestałoby być kontrowersyjne, a jednocześnie zniknęłaby polaryzacja dobro-zło? ‚śmierć’ myśli sprowadza pokój? ostatnio za dużo myślę.. najgorsze jest to, że trudno się od myśli uwolnić, a już sam fakt że się próbuję uwolnić jest ganianiem za własnym ogonem. błędne koło, błędna zapętlona przetorowana droga neuronalna.
mam dość idę spać!
jeszcze 1 refleksja, tym razem na temat mitologii greckiej bodajże. śmierć i sen to były siostry, obie wiązały się z zapomnieniem. gdyby tak się zapomnieć w czymś.. nie trzeba by iść spać ani umierać, tylko tworzyć w nieopamiętaniu ;) przy takiej konfiguracji umysł nie umiera tylko się kierunkuje, i jest spokój. (czy ktoś kojarzy czy w greckiej mitologii twórczość była siostrą snu i śmierci?)

z tego szczęścia
we włosach mamy
kryształki cukru

Jego tam raczej nie ma
i bez tłumaczenia wiem
gdzie Jest który Jest

czas

6 komentarzy

jakie to dziwne (poza słowami ewidentnie). nagłe doznanie czasu, na razie z daleka, całe spektrum odczuć: czas historyczny ten z książek zdjęć, czas z liczb i liczników, czas jako miara. czas jako nośnik, medium, kiedy patrzenie na zdjęcia, słuchanie muzyki z tamtych chwil staje się nośnikiem informacji i ducha tych chwil, ich wewnętrznej formy i zewnętrznej. i ten, który tu i teraz, także pozaczasowość, a skoro pozaczasowość (wg Einsteina idąc) to co z przestrzenią w tej pozaczasowości? co z tu i teraz? co jeśli nie będzie perspektywy, jeśli zamiast spektrum będzie przeżywanie jednego, niepodzielnego, bezdystansowego w zanurzeniu. bez-miejsce i bez-czas tu i teraz, jedynie tu i teraz teraz i tu. głębszy oddech, zawrót głowy, totalność i .. !!!!

.. i próg słów, bo niepodzielne, a słowa przecież jak porozbijane lustro całe w kawałkach i podzielone odchylone, częściowe, fragmentaryczne, jak ten opis który wyszczególnia. i skąd się to pisze tutaj? z zawieszenia. z oddalenia. a pozaczas jest cały ten czas, i może może jak nietzscheańska odchłań, gdy się weń wejrzy, ono częściej będzie przychodzić tu, gdzie misię wydaje, że jestem, czyli tu i teraz, poza ukazywaniem, poza tym kto widzi, poza podzielonymi zmysłami na role, ale właśnie tam gdzie nie można opisać, bo każde słowa są z tego a nie tamtego świata, stanu, rzeczywistości.

kiedyś pisałam dłuższe wiersze, potem co raz krótsze, potem same wyrazy, a potem pisałam już tylko pustkę, bo to, co chciałam wyrazić, w słowach nie mieściło się, nawet gdyby każde z nich po kolei wypisać. i wszystko co o tym napiszę, łącznie z tym tutaj napisanym, to już nie to. i może dlatego tak ważnym słowem jest buddyjskie ‚Mu’, które często tłumaczy się jako ‚nie’. to prostu TO jest nie do opisania, a próby ujęcia TEGO słowami skończyłyby się na ciągłym pisaniu wszystkimi słowami świata, wymyślaniem nowych ciągle nie tych, więc można albo zaoszczędzić czas trochę – i powiedzieć Mu!, albo nie myśleć o ujęciu tego w słowa i żyć.

ja

3 komentarzy

jedna ze śnieżynek

woda jest przezroczysta- człowiek nie

woda pokazuje w odpowiedzi tylko to, co się w niej odbija – człowiek nie

woda jest płynna i płynie w dół tam, gdzie ma najłatwiejsze ujście – człowiek nie

woda od nikogo raczej się nie uczy – człowiek tak

i dlatego mogę uczyć się od wody, w duchu taoizmu, jak czasami nie być ludzką :)

..nie tylko daje radość i przyjemność, ale też określa w pewnym sensie – mnie: czyli tę ulotną zmienną płynną funkcję przeżywania wszystkiego, obdarzoną świadomością, a nawet świadomością własnej świadomości (czyli płatami przedczołowymi). nie tylko to co wchodzi i wychodzi, ale też jak wchodzi i jak wychodzi, ma znaczenie dla mojej charakterystyki. jest to iteracja tej funkcji, pozwalająca na wzbogacenie życia o nowe jakości, spiralnie i przestrzennie. :)

dwie kwestie mnie ciekawią w sumie..

1) właściwie to jaka jest moja motywacja gdy chcę namalować obraz? 1. chcę żeby coś we mnie weszło co sprawi mi radość/przyjemność 2. chcę żeby coś ze mnie wyszło co sprawi mi radość/przyjemność ? czyżby ‚ja’ było wirtualnym tworem obdarzonym na skutek emergencji – samoświadomością?

2) gdzie ja się zaczynam i gdzie się kończę?

wiem że notka jest dość nie po polsku a raczej w języku z paru dziedzin nauki, ale wiecie co, to jest to miejsce w sieci które założyłam oraz opłaciłam sms’em gdy je zakładałam i w tym momencie traktuję je jak moją ziemię, na której mogę rozpalić ognisko a osoby które lubią ogniska mogą podejść, ogrzać dłonie, pogadać albo potańczyć wokół, abstrahując od wszelkiego myślenia i dziwnego słownictwa które wydało im się nadmuchane i niepotrzebne :)

a nawiązując do myśli przewodniej tej notki – czyż to wszystko nie jest miłością..? ;)

olga2.JPG

..czyli co dzieje się parę kliknięć dalej.

parę ostatnich dni, w związku z działaniem wokół nowego bloga o pracy z procesem, spotykałam się z realiami zagranicznych blogów. podróżowałam drogą losową. moje subiektywne spostrzeżenia z zaobserwowanej próby są następujące:
- blogi angielskojęzyczne są głównie albo z fotografiami ludzi i miejsc, albo o polityce
- amerykańskie blogi w 40% są o polityce i Iraku
- spotkałam parę blogów tematycznych, stworzonych w celu konsultacji w ramach danej aktywności, np. blog kobiety która od 20 lat jest copywriter’ką, blog zawodowego informatyka, a nawet blog poświęcony zajęciom seminaryjnym na jakiejś uczelni w USA
- administracja i ogólna jakość darmowych blogów angielskojęzycznych jest o niebo lepsza, wygodniejsza i użyteczniejsza od naszych, płatnych blogów polskich..

osobiście spodobał misię bardzo pomysł na blog pewnej dziewczyny, Katy, która prowadzi blog poświęcony przewidywaniu pogody. adres http://eas372weatherforecastingdiary.blogspot.com/
inspirujące, tym bardziej że od dłuższego czasu noszę się z podobnym pomysłem..

na koniec przytaczam napotkany text, który przyprawił mnie o uśmiech i miłe zamyślenie :)

Parable of the Pencil
The pencil maker took the pencil aside just before putting him into the box.There are 5 things you need to know, he told the pencil before I end you out into the world. Always remember them and never forget and you will become the best pencil you can be.
One:
You will be able to do many great things , but only if you allow yourself to be held in someone’s hand.
Two:
You will experience a painful sharpening from time to time, but you will need it to become a better pencil.
Three:
You will be able to correct any mistakes you might make.
Four:
The most important part of you will always be what is inside.
Five:
On every surface you are used on , you must leave your mark. No matter what the condition , you must continue to write.

The pencil understood and promised to remember and went into the box with purpose in its heart.


  • RSS