ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

wakacje

Brak komentarzy

no właśnie, niby wakacje są już od dawna a ja czuję że dopiero od teraz się zaczynają tak naprawdę. wyjazd poza miasto z chęci podróżowania i naturalizowania się ;). i śpiewu.. bo od poniedziałku będę uczyć się śpiewu archaicznego. a zaśpiewam wam jak wrócę! z wielką przyjemnością :) cieszę się jak dziecko, bo właśnie jako dziecko śpiewałam najwięcej. wysyłam ~~positive fluids~~ do wszystkich wakacjowiczów i wszystkich pracujących oraz wszystkich innych stworzeń. czas odetchnąć..

weź ugotowany ryż który jeszcze nadaje się do jedzenia, pokrój 1/4 cebuli na drobno, pokrój w kostki resztki bakłażana które zostały ci z poprzedniego obiadu, pokrój parę wąskich pasków sera żółtego, przygotuj 1 jajko.
bakłażana posól, obsyp pieprzem, curry i kardamonem :) albo jak tam chcesz.
wrzuć ryż na patelnię (na maśle lepsze), wrzuć tam cebulę obok do zaszklenia, po pewnym czasie dorzuć tam przyprawionego bakłażana. niech się smaży.
gdy bakłażan się zmiękczy, zmieszaj wszystko co na patelni i wbij jajko. zmieszaj wszystko. jeśli chcesz skropl sokiem z cytryny.
przygotuj sobie pyszny dodatek czyli 2 ogórki kiszone od babci. ułóż je na talerzu i obok zrzuć zawartość patelni. poukładaj na tej kupce w ładne wzorki paski sera żółtego.
jest gorące strasznie więc trzeba chwilkę odczekać. potem można konsumować i mruczeć. smacznego!

jakiś wieczór w którymś miasteczku. blednące słoneczne światło daje znak kelnerom by pozapalać ozdobne lampy oliwne, mosiężne stojące świeczniki, małe i duże lampiony, kolorów beżu, turkusu, mszanej zieleni i ceglanej czerwieni. przy kamienistej, brukowanej ulicy zwilżonej przelotnym deszczem grają jazz. miękkie uderzenia perkusji, przeciągła lecz uważna trąbka, bas łączący wszystko w jedno jak gęsta masa oblewająca każdy muzyczny kształt wokół. potem gitara, rozrzewiony, miękko chropowaty śpiew, w którego blaknącym, kłębiącym się echu chcę zmrużyć oczy. niespieszne dźwięki, rozleniwione, ciepłe ale surowe: nie za dużo hałasu, nie za mało melodii. w sam raz na wieczór, przelotny ciepły deszcz, który rodzi fale uprzejmości w postaci rozkładanych nad głowami kobiet parasoli. zapach gorącej czekolady przeganiany zieloną wilgocią powietrza opadłą z mokrych drzew. stukot kopyt dorożki, ciepłe światło rozgrzanych już świec i lamp, nadające miękkość i fakturę, jak dźwięk basu..

tak nasiąkam marzeniami od wewnątrz, ciekawe kiedy zacznę nimi cieknąć i zaleję wokół mój mały świat. a potem może ten większy.. co by było gdyby każdy z nas zaczął tak wzbierać marzeniami..

..tęsknoty. rozrzewienie snujące się nastrojem po mnie jak mgła o wschodzie Słońca po łąkach. nieuchwytne z dymu usnute światy, stwarzane kiedyś słowami, muzyką, przyjaźniami.
tęsknota za stanem przepływu myśli i uczuć, bez wysiłku swobodne tworzenie czegoś ponad siły, bez trudu odczuwanie czegoś tak trudnego i niecodziennego. bez lęku. jak oddech w czasie spokojnego snu.
odwiedzenie przeszłości przyniosło powiew świeżości, zaiskrzyło! sen się śni, chce się śnić i rozwijać nić z tego kłębka we mnie, kłębka splątanego synestezją i wrażliwością.

i czasem, jak dziś, jak teraz, nagły rozłam, jak drzewo z wewnątrz rozpękłe

gdzie jest moje życie
gdzie jest moje

życie

gdzie są moje słowa
tak kiedyś
nie-moje

..miejskie kobiety mają takie zgrabne łydki bo wyrabiają kilometry ganiając po wyprzedażach w centrach handlowych!

a ja wybywam nad morze. mam nadzieję że nie będzie za dużo ludzi. pozdr.

“You may have heard this joke—about naming of the divine child in Bethlehem,” he began. “The child was in the manger, surrounded by oxen and sheep, while his mother, Mary, and Joseph were discussing what name to give him. Solomon was suggested, Moses and David, but they couldn’t agree. At the moment, the Magi, the three wise men from the East, entered the stable. Paying homage to the new-born child, they placed offerings of myrrh and frankincense before him. The third chap, who was very tall, knelt down to present his gift of gold. As he got up, he bumped his head on the low rafters of the stable and exclaimed in pain, ‘Jesus Christ!’ Mary turned to Joseph and said, ‘That’s nice name. That’s what we’ll call him.’”


  • RSS