ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

..pozornie przyjemnym nie jest, a i sens tego stanu nie jest jasny, chyba, że jako przejściowy. Oczywiście to jest wersja dla tych, którzy chcą poruszać się w którąś stronę. Wersja dla zastałych, sparaliżowanych, wylęknionych, to ciągłe czekanie na Godota. Oni zgłębili tę subtelną, ukrytą i śmiertelną przyjemność.

Stagnacja, niezdecydowanie – czekać nie czekać, żyć nie żyć, oddychać nie oddychać, chyba, że automatycznie, bezwolnie. Stan, w którym wola zamarzła na mrozie w powoli kręcącej się kropli wody w zawahaniu między przepastnymi przestrzeniami. Stan nieważkości z ciągłą pamięcią o przeciążeniach. Stan bezżycia i bezśmierci, z którego może nagle wyrwać na chwilę świadomość bijącego serca, mały przestrach i mała radość, niknące w mgle niezdecydowania.

Na pustej scenie siedzi Czekający na Godota. Plecami opiera ciało o drzewo. Przez scenę przewijają się postacie, znikają tak jak się pojawiły i pojawiają się tak jak zniknęły. Wciąż różne i te same. Czekający nie wie, jak pozna Godota. Czekający nie czuje już siebie, zobojętniał w bólu. Powoli, chwila po chwili, skurcz serca po skurczu serca, wydech po wydechu, Godot umiera. Siedzi, oparty plecami o drzewo, czekając na swoje odbicie.

utęskniona podróż dochodzi do skutku. jadę po falującą ciszę morza i po płodną pustkę przestrzeni w której jest na wszystko miejsce. jadę i przywiozę Wam pachnące glonami muszelki :) ahoj!


  • RSS