ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

jesień, nie tylko w Dolinie Muminków. na morzu zaczynają się jesienne sztormy.
włóczykij patrzy na morze

rozpoczęła się jesień, chłodna, wietrzna, z pięknie rozmytym niebem niebiesko-białym, na którym rozciągają swe skamieniałe kości chmurzaste dinozaury. w górze, nad nami wszystkimi, są dni gdy można ujrzeć pradawne organizmy tych ogromnych zwierząt, jakby porozciągane prześwietlenia rentgenowskie ciała.

czy ktoś jeszcze je widuje w naszych czasach? czy powracają, by z jakichś powodów o nich pamiętać? czy chcą nam coś przekazać?

tam, w górze, pozostają wiecznie żywe.

do końca czasu Ziemi. :) (hehe)

ss..

1 komentarz

Kiedy wyruszasz w drogę, nie myśl, że Twój cień zostanie w domu.

w korowodzie za mną wszystkie moje demony i anioły. korowód o kształcie węża snującego się tuż przy kostkach. gdy stawia się kolejne kroki, w podskokach i obrotach, zawirowaniach, tańczy się dalej. aby ani anioł nie porwał zwodniczo w niebiosa, ani demon nie obwinął się wokoło.

tańczy się dalej życie. :)

Kontrowersje są tylko porównaniem ludzkich umysłów.

chińskie ciasteczko. dziś wiele porównań przychodziło mi do umysłu, tych porównań z serii ‚chciałabym tak a jest tak. dlaczego tak jest? co zrobić by było chociaż trochę tak jak bym chciała?’ kontrowersyjny wydaje misię żywot w tym kraju w stosunku do tego, jaki chciałabym prowadzić. piszę o systemie, w którym się poruszam, o moich automatycznie wyłaniających się ze społeczeństwa, z którym żyję, powiązaniach i zależnościach. piszę o pieniądzach. o warunkach. o świecie który smutkiem i zrezygnowaniem wsiąka w ludzi wokół, z którymi rozmawiam w autobusach i których spotykam na ulicach. piszę też o mojej rodzinie, o znajomych ludziach w wieku zbliżającym się do emerytalnego, i ciągle piszę tu o pieniądzach.
to męczy.

jeśli masz jakiś przepis, cokolwiek, komentarz, przemyślenie, uczucie, coś co przyjdzie Ci do którejkolwiek części Ciebie, napisz o tym proszę. podziel się ze mną, bo chyba „chcę o tym teraz porozmawiać”.

ok, niech ta strona przytyje o parę kilobajtów.

nic specjalnego, co nie znaczy że jak zwykle.

jesień czuje się w zziębniętym powietrzu, pierwsze dni gdy szalik ogrzewa szyję a włosy, jak mają w swoim zwyczaju tą porą, rudzieją.

jak drzewo, moje korzenie łączą mnie z czymś niewysławialnym, pozaczasowym, nawet nie ‚wiecznym’ bo to czas przecież. rosnę sobie i wydaję owoce.

ZAPRASZAM WSZYSTKICH NA WSPÓLNE WIECZORY Z GORĄCĄ CZEKOLADĄ I DUCHEM JAZZU (jakoś w tym roku wzięło mnie na skandynawski) !!
:) dobrej nocy


  • RSS