ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

..oczywiście marchewkowe ciasto, tyle, że nie w górach, a tu. :( gratyfikacja została odroczona.
bieszczadzkim aniołem jeszcze się nie stanę.. bosze.. ależ misię tęskni.. choć się górską duszę ma w sobie, to przecież tak dawno się tam nie było, u źródła.

idę stać się aniołem
pooddychać górami

obrazek2

Brak komentarzy

Dziś szyszki za oknem rozchylały się szerzej na promienie słońca. Jednak jest ciepłe, głaskało ci dziś twarz. Wydobyło zapach z twojej skóry i oświetlało tę widoczną część nieboskłonu, powodując błękit. A on trafiał prosto do twojego wnętrza, wlewał się w nie i kłębił spokojem, dziwnym chłodem rozpalonego gorąca, głęboką żarliwością, jak falujące spokojnie przestrzenie podmorskie, ogromy masy, bez oporu, zgodnie ze swoją drogą, której nie znają.

Skoro dzień się zaczął, to się skończy. Ucichły zastygnięte w rozchyleniu szyszki. Jest wieczór, ciemność, słońce odpłynęło za horyzont. Na tym świecie nie ma nic takiego samego, jak cokolwiek innego. Nie ma dwóch takich samych trzasków pękającej szyszki pachnącej świeżą żywicą. Nie ma drugiego takiego czasu. Każda chwila ma w sobie inną wieczność.

O ile potrafisz ją dostrzec. O ile potrafię ją dostrzec.

Dziś przez cały dzień pękały szyszki. Teraz jest wieczór. Ale skoro dzień się zaczął, to się kończy. Za oknem rośnie sosna. Gdy wyciągniesz rękę, dosięgniesz jej igieł. Stają się mięsiste z każdym dniem, bardziej. Rano, gdy wszyscy śpią, albo i nie, pewnie na końcach igieł gromadzą się krople rosy. To zależy, czy słońce nadal jest ciepłe. Czy tylko udaje. I tak zaczyna się i kończy wewnątrz. Ciebie. Drzewo trwa dalej. Możesz na nie patrzeć.

Dziś przez cały dzień pękały szyszki. Gdy słuchałaś muzyki, gdy słuchałaś ciszy, gdy przychodziły do ciebie myśli. Gdy je przyzywałaś. Sosna niezmiennie reaguje na temperaturę słońca przedzierającego się przez przestrzeń, mimowolnie; świat naczyń połączonych, choć nic ani nikt nie jest w stanie przewidzieć czym się to skończy, bowiem miałaś i masz, i będziesz miała w sobie ukryte naczynie. W naczynie świata i naczynie ukryte wetknięto rurkę łączącą, rurkę świadomości, która staje się coraz mniej świadoma, przyzywając do źródła coraz to pozornie nowe zwierzęta myśli. By się napoiły. Wszystko już było – woda, źródło, czas.

Nie czekając na niczyje słowa, twoje płuca wykonały kolejny automatyczny wdech, wydech, wdech, wydech, wdech.. Skoro zaczęły – skończą. W świecie naczyń połączonych, zostały stworzone i tak, niepytane, nieoczekiwane same przez siebie, zaczęły oddychać. Wykonywać swoją funkcję, funkcję życia. Skoro zaczęły istnieć, przestaną. Zadaniem życia jest spędzanie czasu.. tak? nie? Nie czekając na niczyje słowa, powiedziałaś: „..i co z tego”. Twoje płuca wykonały kolejny wydech. Kolejny.

Dziś przez cały dzień pękały szyszki. Gdy nadejdzie noc, zamrą, w stagnacji, nie wiedząc co zrobić bez słońca, między zaskoczeniem a nadzieją, zdadzą się na czas, czekając. Rano twoja ręka muśnie igły, sprawdzając czy powstała rosa, czy słońce udaje, czy nadal jest ciepłe. Potem zarzucisz na siebie sweter. Zmienisz wodę tulipanom i napoisz myśli kolejnym wdechem powietrza. I usłyszysz – jeśli będziesz dostatecznie blisko – szyszki, które mogły przestać czekać.

Duras sugestywnie pokazuje, że kobieta jest „gdzie indziej”, ponieważ „miejscem”, w którym naprawdę jest, jest istnienie, toteż nie można jej ograniczyć do trójwymiarowej przestrzeni, jaką zajmują rzeczy.
Renata Lis (w: „Chory na śmierć” Marguerite Duras)

swoją drogą –> tata mój powiedział ostatnio coś takiego, że Polacy, nie wiadomo czemu, traktują reklamy i całą tę komercję, jako element naszej kultury. była to reakcja na moje odczucia na temat umieszczania ciała kobiecego w reklamach jako swego rodzaju ‚wabik’, uatrakcyjniacz, niby przez ‚efekt halo’ czy inne psychologiczne świństwo, którym się manimpuluje dla mamony. nie jestem przedmiotem! i nie chcę być nim w czyichś oczach (>i nie tylko<). przedmioty nie mają życia. przedmiotów się używa. je się ma.
i tak, na początku tego wpisu, prezentuję słowa, które mogłyby być moje. polecam też tę książkę, z której pochodzą. (ma 30 stron (informacja dla leniwych :)).

skakanie po wymiarach istnienia..

ps. na koniec coś przyuważonego gdzieś tam indziej: „WHAT’S YOUR NAME? FUCK YOU…THAT’S MY NAME !!!” heh :)

znaczy tak czy nie? :) nie to że coś nie tak, żeby nie było, tzn. nie tu. och. dobra koniec z tym. o!

coś jak człowiek jakoś.. nietak?

stworzyłam dziś rano namacalną nieskończoność, kładąc jedno lustro tak, by w drugim się przejrzało

wiosna

2 komentarzy

9 na piątym miejscu w heksagramie 2:
Chmury przechodzą i deszcz wykonuje swą pracę, i wszystkie pojedyncze istoty wlewają się w swój kształt.

heksagram 46
Obrazem tego heksagramu jest drzewo rosnące wewnątrz ziemi.
komentarz:
Ustępliwe wydobywa się wraz z czasem. Łagodnie i z oddaniem. Mocne jest w środku i znajduje zgodność, dlatego osiąga wielkie powodzenie.
6 u góry: Wydobywanie się z ciemności.


  • RSS