ziemny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

czy Lis nauczył Małego Księcia przywiązania i cierpienia? oswajanie stwarza obcość, samotność w takich warunkach jest przekleństwem

a ja nie chcę decydować, czy obcość czy oswojenie
po prostu chcę sobie być (tak czy siak – dla was obok)
i niech mnie ktoś czasem przytuli

babcia przyniosła dziś pismo zbawienne – jak wyplenić cellulit ze swoich kochanych ud. zbliżać się do propagowanych sztucznie nawadnianych ideałów i unieurealniać z zapałem swoje ciało. babcia się o mnie troszczy.
mam tendencję do bycia niezbawialną
ale rozłamy i wewnętrzne czeluście raz na jakiś czas dają znać o sobie powiewem z otchłani (abyss -> poznane nowo słowo ang.). to jak dobrze.
ah ta chwiejność linoskoczka pomiędzy przestrzeniami z lewej i prawej.
tyle do powiedzenia że aż się w ciszy zmieści. a się chce zarażać jak ospą wietrzną, zarażać literalnie i szturchać pompy sodowo-potasowe wszystkich potencjalnych koniokradów.
mam pewne poczucie
otóż
te słowa moje zieją banałem
zastanawiam się czy nie lepiej milczeć
i przypomina misię: nauczyć się czegoś to nauczyć się, zapomnieć, i wtedy umieć dopiero. Uczę się myśleć. a na stole świeczka z Ikei się pali.
(tak jak: umieć żyć to żyć, umrzeć i narodzić się na nowo do życia)

niewymowność mnie zachwyca i zaniemawiam aż włosy na skórze wewnątrz mnie stają dęba.

zauważam: zaczynam rozpoczynać pisać znowu. Coś się zmienia. :) !
porywisty wiatr soczysty czerwienią aż pogłaskał mi włosy
przymrużyłam powieki..

chcę tu i teraz podziękować, bo kolejny przypadek popchnął mnie o jeszcze jeden krok z zawiązanymi oczami dalej. Dziękuję i zapraszam Was www.wisarts.com .
dziękuję również za te przypadki bardziej przygnębiające, zagarniające mnie swoim ramieniem na stronę. te przypadki pochodzą z ‚szarej’ mieniącej się kolorami tęczy rzeczywistości. Gdzieś już to kiedyś napisałam.

a teraz wam powiem nieskromnie
zakochujcie się we mnie
jeźdźcy bez głów
przepełnieni wiecznie tu i teraz
teraz i tu
[pustka]

chciaż czasem ona mnie a ja ją
[pustkę]
się wzajem omijamy wzrokiem
z przesytu niedosytem
na szczęście są delty i źródła i głębiny i
ma co gdzie płynąć
zawsze

mogłabym pisać nieskończenie siedząc tu i teraz :)
więc powiem Ci dobranoc
sam jesteś zawsze
daleko nie ma
ale my uczymy się myślenia
rzeczywiście

zaraz zacznę pisać że kończę – więc kończę :)

>>A jutro Dzień Krzyku ! Godzina 12. przystanek Pożaryskiego w Warszawie. Zapraszam przypadkowych gości i cieszę się, bo to droga to jeszcze jeden krok.<<

Pięknych snów!

bo zachodów nie szkoda a dzień jest piękny

1 Kor 13

Brak komentarzy

Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy
i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

„The Koln Koncert” Keitha Jarretta na słuchawkach. Świetnie :)
CD Track 4 – jeszcze lepiej :) tak wygląda aktualnie dziś. Od dawna kusiło mnie zrobienie filmu z samej muzyki i obrazów, prostych aż tak, by tę prostotę spostrzec i poczuć a jednocześnie tak głębokich, by przenikały i docierały do głębi. Ani się na tym nie znam ani nic. A tu wczoraj usłyszałam o tym, że ktoś robi już trzecią część takiego cuda. I to ludzie oglądają. Świetnie!
Jeszcze coś :) dzisiejszy film, niefortunnie przerwany (prawdopodobnie) w 2/5, przewidując wg wyczucia rodem z przyzwyczajenia. Znajomi wprowadzają nową osobę do towarzystwa i przedstawiają: „to jest Drzewo. On nigdy nie zdradził nam swojego imienia a my tak go nazywamy. Gra na saksofonie. -{Oł rilii? Dats najs}-” Gram wewnątrz, najpiękniejsza muzyka powstaje tu, w środku, dźwięki układają się jak krople deszczu na tafli wody. Z tym jednym zdaniem dziś przewrócił się do upragnionej pozycji kawałek mojego świata. A zatem są jeszcze inni ludzie, którzy nie potrzebują instrumentów, by grać. Nie jestem sama i jestem najbardziej sama jak to tylko możliwe. Jak każdy i jak nikt. Cudowne.
CD Track 4 minął i rozpoczął się CD Track 1. Dobrze pamiętam jedną chwilę z dziś, magiczną chwilę gdy wpatrywałam się w wyświatlacz na wieży hajfi, obserwując jak namacalnie liczbowo czas przemija na przykładzie CD Tracka 4. Niesamowite! (Co to znaczy samowite?)
Rzecz, którą dziś również odkryłam, czując dokładnie jak ją odkrywam (och jak to ‚rozpakowywanie’ czekolady Rum&Raisin, które jest jedną z najbardziej intymnych czynności jakie mi się zdarzają). Z resztą nie po raz pierwszy (to jedno z magicznych praw Życia :). To, że to przeczytasz, nie trafi do Ciebie, jeśli tego nie poczułaś/eś. Wszystko jest na swoim miejscu. Tę samą księgę można czytać, wertować, odłożyć – na przewróconą ósemkę ilość razy.
Myślę sobie do Ciebie, rozkoszuj się winem. „Nikt się jeszcze nie upił intelektualnym znaczeniem słowa wino” Anthony de Mello.
CD Track 3 „The Koln Koncert”. Dobranoc :)


  • RSS